Zespół szkół nr 3os. Piastowskie 65
61-156 Poznań
Sekretariat:(0-61) 877-13-00
gm31@poznan.interklasa.pl

Samorząd szkolny


Samorząd Uczniowski

skład na rok szkolny 2010/2011

 

W dniu 30 września 2010r. w Naszej Szkole odbyły się wybory do SU na rok szkolny 2011/2012.
Przedstawicielami SU zostali:
1.Karol Jaroni IAG przewodniczący
2.Hanna Widła VIb zastępca przewodniczącego
3.Anita Chudy Va  - sekretarz
4.Paweł Włodarczak IIIBG - skarbnik
5.Franciszek Rydz Vb - kronikarz
6.Mikołaj Poniży Va - kronikarz

Serdecznie gratulujemy wybranym do SU osobom :-)

Karolina Kowalska
Opiekun SU
 
Gazetka szkolna
"Kraulem przez szkołę"
rok szkolny 2011/2012 nr 5
O wyższości jazdy na desce snowboardowej nad narciarstwem zjazdowym...
        Droga Pani , Koleżanki i Koledzy!  Chciałem Wam opowiedzieć o wyższości jazdy na desce snowboardowej nad narciarstwem zjazdowym.
         W sportach zimowych dwie najbardziej popularne dyscypliny to: jazda na nartach i desce snowboardowej. Jeśli ktoś z Was był kiedykolwiek w górach, to zapewne próbował nauczyć się jazdy na nartach lub na desce, ale czy ktoś z Was jeździł na tym i na tym ?
        Ja osobiście jeździłem 7 lat na nartach i teraz przerzuciłem się na deskę. Jeżdżę już 3 rok i moim zdaniem snowboard jest dużo atrakcyjniejszy, choć trudniejszy do opanowania, przez co jest oczywiście dla nas większym wyzwaniem. Nauczenie się jazdy na desce daje nam większą satysfakcję i dumę z umiejętności. Sam zjazd niby nie jest trudny, ponieważ można tylko oprzeć się na jednej krawędzi i zsuwać się do końca trasy, ale nie daje nam to żadnej adrenaliny. Aby w pełni wykorzystać "zabawę" jazdy  na nartach czy na desce, trzeba nauczyć się skręcać. Można jeździć, robiąc szerokie, albo szybkie i krótkie skręty. Ja osobiście wolę robić mniej obszerne skręty, aby móc się bardziej rozpędzić.
        W snowboardzie najfajniejsze jest to, że można tak jakby płynąć,  bujając ciężarem ciała, prawie kładąc się na stoku. Jednak największą frajdą są tricki. W chwili, gdy uda się pierwszy skok, każdy początkujący jest już "sprzedany" dla zabawy na desce. Można wtedy korzystać  ze snowparków i ich atrakcji:
- wysokich usypanych wyskoczni (chopki), na których można się wybić w powietrze i wykonywać różne tricki,
- różnych rur i "przeszkód", na które można wskoczyć i zjeżdżać przenosząc cały ciężar ciała na punkt deski, który przylega do tej właśnie rury,
- half pipe (jest to tak jakby rura usypana ze śniegu o średnicy mniej więcej 5 metrów, której górna część jest tak jakby odcięta), służy to do wykonywania różnych trików podczas wyskoków w górę
         Wśród snowboardzistów spotkacie przede wszystkim ludzi młodych, mniej więcej w naszym wieku, zawsze uśmiechniętych i ostro wygłupiających się. Ich stroje są bardzo kolorowe i śmieszne, a nie takie sztywne i jednolite jak u narciarzy.
         Kolejnym bardzo ważnym argumentem, świadczącym o  wyższości snowboardu nad nartami jest różnica butów. Narciarze muszą się męczyć z nakładaniem twardych, ciasnych i niewygodnych butów. Jest to najgorsza czynność w tym sporcie. Snowboardziści zaś mają miękkie, wygodne i ciepłe obuwie, które łatwo się nakłada i nie uciskają one tak mocno stopy.

Mam nadzieję, że przekonałem Was chociaż do spróbowania jazdy na desce.
                          Dziękuję !                                  Jan Chrościński 3gb
Jasełka w naszej szkole!
       Dnia 22 czerwca tuż przed przerwą świąteczną między klasowymi wigiliami odbyły się jasełka wystawione przez klasę 2 Gim A. W godzinach przedpołudniowych na auli zebrały się wszystkie klasy gimnazjum i klasy 4-6 szkoły podstawowej. Jasełka były przygotowywane pod czujnym okiem Pani  Krystyny Palickiej (naszej polonistki i opiekunki gazetki szkolnej) , ks. Daniela Trocholepszego (ks. Diakona, który uczy religii w szkole podstawowej) oraz Pani Marii Sobeckiej (nauczycielki muzyki).  Występ uświetnił chór.
     Jasełka były  oryginalne, ponieważ nie były tradycyjne tylko wykonane we współczesnej formie. Nawiązywały do dzisiejszych typów ludzi , czyli zabieganych i goniących za pieniądzem. Artyści na koniec swojego występu otrzymali burzę oklasków. Honorowym widzem jasełek była wdowa po  naszym patronie Pani Joanna Frankiewicz.
       Cały dzień minął uczniom w świątecznej atmosferze (na całe szczęście nie mieliśmy ani jednej lekcji). Myślę, że występ był udany i na pewno kilka tygodni prób dały oczekiwany i świetny efekt.
-Marta Bock kl. 2 Gim A

          Dnia 19 grudnia odbyła się w naszej szkole Gwiazdka Dobroczynna. Gośćmi  honorowymi byli Ks. Proboszcz Tadeusz Magas, p. Adam Pawlik - Przewodniczący Rady Osiedla Rataje,  p. Tadeusz Stachowski - Prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej "Osiedle Młodych", p. Marek Dois - Przewodniczący Zarządu osiedla Rataje, p. Wiesława Piosik-Kierownik Działalności Kulturalnej i Społeczno-Oświatowej SM oraz przedstawiciel kierownictwa os. Piastowskiego.
         Aula szkoły była wypełniona. Uczniowie klas 1-3 szkoły podstawowej przygotowali jasełka , opiekunkami były p. Maria Karolewska i p. Maria Sobecka. Jasełka były świetnie przygotowane i zorganizowane. Po spektaklu  goście przełamali się opłatkiem. Na koniec dzieci otrzymały prezenty.
-Marta Bock kl. 2 Gim A
Gazetka szkolna
"Kraulem przez szkołę"
rok szkolny 2011/2012 nr 4


Święta Bożego Narodzenia

    Jest to święto chrześcijańskie, podkreślające dzień narodzin Jezusa Chrystusa - 25 grudnia, uważany za pierwszy dzień tych świąt (dzień wolny od pracy), natomiast drugi dzień - 26 grudnia, obchodzony jest na cześć św. Szczepana, który był pierwszym męczennikiem za wiarę chrześcijańską (25 i 26 grudnia to święta stałe). Boże Narodzenie jest jednym z najbardziej lubianych świąt, gdyż niesie za sobą mnóstwo legend, opowiadań, tradycji, uroku, miłości i bliskości. Święto  poprzedzają cztery niedziele Adwentu, podczas którego przygotowujemy się i oczekujemy na Boże Narodzenie.

Dzień 25 grudnia poprzedzony jest Wigilią, lub inaczej mówiąc Gwiazdką, czyli uroczystą kolacją w gronie rodzinnym, z tradycyjnymi potrawami. Według tradycji do stołu powinniśmy zasiąść po pojawieniu się na niebie pierwszej gwiazdki, upamiętniającej Gwiazdę Betlejemską, prowadzącą trzech króli do stajenki. Co do Wigilii są różne tezy, mówiące na temat postu, ilości potraw i liczby gości. 24 grudnia zalecany jest post (nie powinniśmy jeść mięsa),  przy stole powinno znaleźć się jedno puste nakrycie dla (w zależności od tradycji) - niespodziewanego gościa, Dzieciątka, nieobecnych, zmarłych, natomiast jeżeli chodzi o potrawy wielu ludzi mówi, że powinno być ich dwanaście, ale nie jest to ściśle określone. W wielu domach spotykamy się z różnymi tradycjami, jednak dania najczęściej spotykane na wigiliach to:

- karp

- kutia

- pierogi z grzybami

- barszcz z uszkami

- makówki, lub zupa makowa

- oraz kompot z suszonych owoców  

     Zazwyczaj w Kościołach o północy odbywa się uroczysta msza, zwana Pasterką. Rodziny często po kolacji wigilijnej uczestniczą w niej. Kolorem liturgicznym podczas świąt Bożego Narodzenia jest kolor biały.

 

       Święta te są wspaniałe, ich czar i urok są niesamowite. Wielu z nas kocha tą przed świąteczną atmosferę, kiedy na ulicach, w sklepach i domach migoczą kolorowe światełka, są poubierane choinki, a na oknach widnieją kolorowe ozdoby. Święta Bożego Narodzenia to czas miłości, kiedy powinniśmy być dla siebie mili i wyrozumiali, wybaczyć sobie nasze błędy i przeprosić, tych którzy na to zasługują. Jest to czas kiedy zbliżamy się do siebie i ubierając choinkę, ozdabiając dom, czy przygotowując potrawy na Wigilię jesteśmy razem, w radosnej atmosferze rodzinnej. W naszych domach jest wtedy wiele kolorowych, świecących ozdób, świeczników, bombek, łańcuchów i światełek na choinkach, a w tle słychać świąteczne piosenki – kolędy. W przerwie między świątecznej również powinniśmy spędzić czas z naszymi bliskimi np. na rozmowie, czy wspólnym oglądaniu filmów o tematyce świątecznej.

   Głównymi atrybutami świąt, których nie może

zabraknąć są:

- opłatek, którym się dzielimy podczas Wigilii, oraz kolędy  

  który śpiewamy wraz z naszymi bliskimi podczas tej kolacji.

- choinka, której ubieranie i ozdabianie przynosi nam często  

  wiele radości.

- prezenty, które znajdujemy pod choinką, podczas kolacji  

  wigilijnej, przynoszone przez;

                                          *Świętego Mikołaja

                                          *Gwiazdora

                                          * Dzieciątko

                                          *Aniołka

                                          * Dziadka Mroza

 

- jemioła jest też częstym atrybutem w domach

- no i oczywiście, żeby w pełni poczuć magię świąt, na dworze

  musi być dużo śniegu.

Zdrowych i wesołych świąt

Bożego Narodzenia!!!

 

Gazetka szkolna
"Kraulem przez szkołę"
rok szkolny 2011/2012 nr 3

 

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

       Pierwszego dnia listopada obchodzimy Święto Wszystkich Świętych.

 Jest to dzień wolny od pracy i od zajęć szkolnych, dlatego możemy wtedy poświęcić nasz czas tym, którzy już od nas odeszli, a o których często zapominamy na co dzień, pod wpływem pośpiechu i codziennej rutyny dnia. 1 listopada większość z nas chodzi na cmentarz, zapala znicze, kładzie na groby kwiaty zmarłym bliskim ze swojej rodziny lub znajomym, którzy są już po drugiej stronie. W ten wyjątkowy dzień naprawdę powinniśmy poświęcić swój czas tym osobom, które już nie żyją, gdyż na co dzień o tym nie pamiętamy. Każdy ma prawo obchodzić to święto na swój  własny sposób, np. jedni mogą skupić się na wspominaniu czasów, w których żyły bliskie nam osoby, a których już z nami nie ma, a inni na modlitwie, ważne jest tylko to, aby spędzić ten dzień świadomie i w zadumie.

Na pewno większość z nas nie zna historii, ani szczegółów związanych z tym świętem, a warto byłoby się dowiedzieć czegoś więcej niż tylko daty i jego intencje. Jest to święto rzymskokatolickie, lecz kościół anglikański i luterański, także je uznaje. Dawniej uroczystość Wszystkich Świętych obchodzono 13 maja, ku czci męczenników, którzy oddali swoje życie w imię wiary w Chrystusa. Dopiero w 731 roku Papież Grzegorz III przeniósł to święto na dzień 1 listopada, a Papież Grzegorz IV, w 837 roku nakazał, aby uroczystość Wszystkich Świętych była poświęcona nie tylko męczennikom, ale wszystkim świętym Kościoła katolickiego. Natomiast Ludwik Pobożny rozpowszechnił to święto na cały Kościół.

Następnego dnia, 2 listopada, obchodzimy dzień Zaduszny (Zaduszki). Jest to dzień, w którym wspominamy wszystkich zmarłych lub tak, jak to robią chrześcijanie łacińscy i inni chrześcijanie zachodni modlimy się za osoby wierzące w Jezusa, których już z nami nie ma. W ten dzień odbywają się również specjalne koncerty, programy, wydawane są specjalnie na tę okazję książki, poświęcone artystom, których możemy zobaczyć już jedynie na starych fotografiach.

Święto Wszystkich Świętych jest dniem, mającym swój szczególny urok, dlatego starajmy się spędzać 1 listopada zgodnie z tradycją i własnym sumieniem i nie zapominajmy o naszych najbliższych, których już z nami nie ma.

Patrycja Wlizło 3gb

 

Tak kibicowaliśmy!

 

          W niedzielę  16 października 2011 roku w Poznaniu odbył się 12 Maraton Poznański pod patronatem Macieja Frankiewicza-patrona naszego gimnazjum. Wzięło w nim udział około pięciu  tysięcy zawodników w różnym wieku. 

           Nasza szkoła dzielnie kibicowała biegaczom. Już od godziny dziesiątej ustawiliśmy się  z transparentami, trąbkami i pomponami wzdłuż ulicy Zamenhofa. Nie brakowało nam humoru oraz sił w dopingowaniu. Uczniowie, jak i nauczyciele bardzo dobrze się bawili. wielu biegnących, cieszyło się z naszej obecności i z dodawania im otuchy.

         W wyczerpującym wyścigu  pierwszy przekroczył metę Cosmas Matuku Kyeva  z czasem 2 godziny  11 minut  53 sekundy.

         Na szczęście wszystkim dopisała pogoda. Było słonecznie lecz trochę chłodno. Po godzinie trzynastej pełni dobrego humoru rozeszliśmy się do domu.

 

Rafał Kucza 2ga

 

Dzień Patrona

     Dnia 18 listopada 2011 roku nasza szkoła obchodziła pierwszą rocznicę Nadania Szkole Imienia Prezydenta Macieja Frankiewicza. W uroczystości, która odbyła się w auli Zespołu Szkół z Oddziałami Sportowymi nr 3 uczestniczyli wszyscy uczniowie i nauczyciele oraz zaproszeni goście m.in. żona Prezydenta Macieja Frankiewicza- Pani Joanna Frankiewicz oraz wiele innych osobistości. Całą uroczystość poprowadziła Pani Karolina Kowalska –nasza nauczycielka języka niemieckiego i opiekunka Samorządu Uczniowskiego.

        Na początku obejrzeliśmy relację z XII Maratonu im. Macieja Frankiewicza, w której nasza szkoła dzielnie i gorąco dopingowała maratończyków. Następnie klasa 5a została nagrodzona za najgorętszy doping i wygrała konkurs. Później odbyła się prezentacja najciekawszych prac o Macieju Frankiewiczu i nagrodzenie zwycięzców, czyli chłopaków z trzecich klas gimnazjum. Następnie odbyła się część artystyczna, w której wystąpili recytatorzy i chór pod czujnym okiem Pani Sobeckiej – nauczycielki muzyki w naszej szkole po tej części odbyła się przerwa a po przerwie gala sportu.

      Niestety po gali uczniowie musieli wrócić do swoich obowiązków i na lekcje, ale mimo to miło wspominam ten dzień. Myślę, że wszystko było idealnie i dobrze zorganizowane w końcu przygotowywaliśmy się do tej uroczystości co najmniej miesiąc wcześniej.

                               Marta Bock 2ga

 

       Dnia 18 XI 20011 roku nasze gimnazjum obchodziło pierwszą rocznicę nadania szkole imienia Prezydenta Macieja Frankiewicza. Uroczystość uświetniła swoją obecnością pani Joanna Frankiewicza – wdowa po naszym patronie.  Nasz gość honorowy pani Frankiewicz wygłosiła mowę, w której  przedstawiła krótko sylwetkę swojego męża oraz podziękowała, że pamięć o jego czynach jest wiecznie żywa wśród uczniów naszej szkoły.

       Podczas uroczystości zostały zaprezentowane najlepsze prezentacje multimedialne,  poświęcone sylwetce patrona, przygotowane przez uczniów naszej szkoły. Pierwszą część uroczystości uwiecznił montaż słowno- muzyczny przygotowany przez uczniów 2ga, 2gb i 1ga  oraz chór szkolny. Na koniec został pierwszy raz odśpiewany hymn gimnazjum, wybrany w konkursie : tekst Arkadiusz Gomuła, muzyka p. Maria Sobecka.

       Następnie goście, uczniowie i nauczyciele obejrzeli wystawę innych prac uczniowskich.

  W drugiej części uroczystości zostały zaprezentowane sukcesy sportowe naszych pływaków i tenisistów stołowych.

 

Gimnazjaliści grali w siatkówkę

 

 

Rozpoczęły się rozgrywki w piłkę siatkową chłopców w ramach Mistrzostw Poznania Szkół Gimnazjalnych.
W piątek 18.11.br drużyna G31 w składzie:
Hubert Perz (kapitan zespołu) 3Ga,
Mikołaj Stiller 3Ga,
Patryk Wojtysiak 3Ga,
Piotr Hantys 3Ga,
Marcin Tomczak 2Ga,
Jakub Król 1G,
Jakub Pejka 1G,
zadebiutowała w tego typu zawodach.
W I etapie rozgrywek przyszło im zmierzyć się z Gim Zakonu Pijarów oraz G12 (gospodarz turnieju). W meczu z G PIJ przegranym 0:2 (14-25, 10-25) dominowała trema oraz brak ogrania na dużej sali gimnastycznej. Jednak już w meczu z G12 z każdą rozegraną piłką chłopcy czuli się pewniej i po bardzo emocjonującej grze wygrali 2:1 (20-25, 26-24, 15-7). BRAWO!!!

Do II etapu awansowało G PIJ, które wygrało z G12.

Aleksandra Dzierzkowska 

Sukcesy w unihokeju

        W dniu 20 listopada 2011 odbył się I etap Igrzysk Młodzieży Szkolnej Szkół Podstawowych w unihokeja.
Reprezentacja chłopców naszej szkoły w swojej grupie eliminacyjnej zdobyła I miejsce, awansując tym samym do II etapu igrzysk.
        Sukces ten jest tym cenniejszy, gdyż wywalczony po raz pierwszy w tej dyscyplinie sportu.

Wyniki:
I miejsce - SP.14
II miejsce - SP.60
III miejsce - SP.3 i SP.55


Szkołę reprezentowali:

- Dawid Stryszyk 5b
- Dominik Kaczmarek 6a
- Damian Kaleta 6a
- Jan Kędra 6a
- Daniel Kopacz 6a
- Jan Krystek 6a
- Jakub Łażewski 6a
- Kamil Najdek 6a
- Bartosz Oleksyn 6a
- Michał Zaborowski 6a

Gratulacje.

Andrzej Wojkiewicz



Turniej "Matematyczny Labirynt"

       W sobotę 21 listopada 3 uczniów z klasy 6 wzięło udział w konkursie matematycznym w ZSO nr 2 w Poznaniu.     W pierwszym etapie przez 60 minut uczniowie rozwiązywali zadania matematyczne.

      Do drugiego etapu konkursu zakwalifikował się uczeń klasy 6b Stasiu Osuch.
Stasiu otrzymał wyróżnienie.

Gratulacje! DANUTA WOJKIEWICZ-LASECKA

Gazetka szkolna
"Kraulem przez szkołę"
rok szkolny 2011/2012 nr 1
 
         Zapraszamy Uczniów, Nauczycieli i Rodziców do zapoznania się z pierwszym numerem naszej gazetki szkolnej „Kraulem przez szkołę”. Znalazły się w nim teksty napisane przez dziewczyny z gimnazjum – Patrycję Wlizło i Martę Bock.
         Wszystkich zainteresowanych uczniów Zespołu Szkół            z Oddziałami Sportowymi nr 3 w Poznaniu zapraszam do współtworzenia szkonej gazetki – opiekun :Krystyna Palicka
.................................................................................................................
Obóz w Świnoujściu 2011
        4 września 2011 roku klasa 3gb, 2 osoby z 1ga , oraz inne kluby z Poznania (Posnania Poznań, SMS Poznań, AWF Poznań) oraz klub Wodnik                 Śrem, wyjechały na obóz do Świnoujścia. Był to obóz rowerowo-pływacki.
         Dla niektórych był to już piąty obóz, dla mnie osobiście trzeci, z tym że wcześniej był on tylko rowerowy. Trwał dwa tygodnie, mieszkaliśmy w ośrodku „Warta” (w tym samym ośrodku, co za każdym razem, kiedy tu jesteśmy). Jak dla mnie ośrodek był w porządku. Jednak w tym roku, kiedy doszło pływanie było jeszcze ciężej, czasami już po prostu nie mieliśmy siły dojść do łóżka, ale ja wierzę, że to miało coś na celu, może... wyrobić siłę charakteru ? Nie wiem, w każdym razie myślę, że te męki nie poszły na marne. 
         Pierwszego dnia przyjechaliśmy (jechaliśmy ok.5 godz.) trenerzy podzielili nas na pokoje, po czym poszliśmy do nich się rozpakować... nie wszystkim do końca wyszło to rozpakowywanie się, ale zostańmy przy wersji oficjalnej. Następnie zjedliśmy obiad. Tego dnia nie mieliśmy żadnych zajęć sportowych. Pod wieczór wyszliśmy tylko na spacer, na promenadę (zresztą jak zwykle). Tego dnia dowiedzieliśmy się też, jak będzie wyglądał nasz dzień i byliśmy... jakby to ująć... zaskoczeni, bo dotarło do nas, że nasz wolny czas w ciągu dnia to będzie ok. 1,5 godz.
         O 7.00 rano zaczynaliśmy dzień rozruchem tzn. szliśmy na plażę, a tam czekało nas robienie brzuszków, bieganie i różne inne ćwiczenia, po których byliśmy już zdecydowanie obudzeni. Po porannej rozgrzewce od razu szliśmy na śniadanie. Jedzenie było różne, zależy od dnia, bo jednego bardzo smaczne, natomiast drugiego już mniej. Po tym najważniejszym posiłku dnia mieliśmy chwilę na odpoczynek i na przebranie się, a później zbiórka z rowerami przed ośrodkiem, w którym mieszkaliśmy i ruszamy ! Godziny wyjazdu były różne, ale było to mniej więcej o 11.00. Na rowerach jeździliśmy w zależności od dnia i pogody. Kiedy było pogodnie to troszkę więcej, kiedy wiało i padało, to zależy w jakim stopniu albo nie jechaliśmy w ogóle, albo troszkę mniej. Trasy też mieliśmy różne raz jeździliśmy po górkach i kamieniach, a innym razem po szosie. Wszyscy codziennie modliliśmy się, żeby padało, bo wtedy nie poszlibyśmy, ani na rozruch, ani na rowery, gdyby deszcz się utrzymał. Na nasze szczęście był jeden dzień, kiedy nie poszliśmy na rozgrzewkę i na rowery z powodu deszczu i kilka dni, kiedy nie poszliśmy na sam rozruch, gdyż padało tylko rano. Po rowerach błyskawicznie szliśmy na obiad, bo po takim wysiłku byliśmy głodni jak wilki. Po posiłku mieliśmy ok. godzinę na odpoczynek i spakowanie się na basen. O godzinie 15.00 wychodziliśmy, a o 15.45 zaczynaliśmy trening w wodzie. Treningi pływackie nie były ciężkie, ale nie można powiedzieć też, że były bardzo lekkie. Warunki na basenie były dość trudne, bo było tylko pięć torów, a nas razem jakieś ponad pięćdziesiąt osób. Tak, więc pływanie w trzynaście osób na torze, nie było łatwe. Po treningu w wodzie wracaliśmy do hotelu i szliśmy na kolację. Na śniadania i kolacje na szczęście był szwedzki stół i mogliśmy się najeść do syta po całym, ciężkim dniu. Po przeżyciach dnia i wszystkich wyczerpujących zajęciach, codziennie po kolacji wychodziliśmy na spacer, na promenadę, na lody albo gofry. Wracając ze spaceru, mieliśmy czasami różne pomysły, np. żeby bez zgody trenerów, po kryjomu zboczyć z drogi i wracać lasem, w którym było pełno dzików. Na szczęście nikomu nic się nie stało i szczęśliwie dotarliśmy do hotelu, bez przygód z dzikami, chociaż adrenalina była niesamowita. Teoretycznie po powrocie z promenady powinniśmy jeszcze tylko godzinkę odwiedzać inne pokoje i być odwiedzani, bo o 22.30 mieliśmy już być w swoich pokojach, ale wiadomo jak to z nami jest, często bywało, że i o 12.00 w nocy biegaliśmy po pokojach. Jeżeli trenerzy złapaliby nas, a tak też bywało, to za karę robiliśmy pompki, a za każdym następnym razem, jak nas przyłapali, robiliśmy o pięćdziesiąt pompek więcej. Chłopcy z 3gb tyle razy ryzykowali, chodząc w nocy po różnych pokojach, że w końcu trener zagroził im wyrzuceniem z obozu, ale na szczęście nie doszło do takiej sytuacji, co nie znaczy, że chłopcy byli już grzeczni. Mniej więcej tak wyglądał każdy nasz dzień. Zmieniło się tylko to, że od poniedziałku drugiego tygodnia obozu, rano był basen, a po południu trening rowerowy, a z resztą dnia bez zmian.
 Weekendy, wyglądały trochę inaczej, mieliśmy więcej czasu wolnego i mogliśmy iść na plażę, bo akurat trafiła nam się ładna pogoda. W sobotę i niedzielę nie było treningów na basenie, a rowery były tylko raz i była to bardzo krótka trasa, na promenadę do Niemiec, na lody. Głównym problemem w weekend było tylko to, że musieliśmy się przenieść do innego ośrodka, bo nasz był wynajęty na ślub. Wzięliśmy więc bagaże tylko na sobotę i niedzielę, a reszta została w pokojach, które nie były wynajęte. Tak, że każdy wziął swoją potrzebną torbę i pojechał na rowerze do nowego miejsca zamieszkania.
Niestety nie obyło się bez nieszczęśliwego wypadku. Kilka dni przed wyjazdem trenerzy stwierdzili, że nie pojedziemy na rowery, ale za to pójdziemy poćwiczyć. Najpierw biegaliśmy, a później mieliśmy różne, dziwne, śmieszne zadania i jak się okazało niebezpieczne. Mieliśmy biec jak najszybciej umiemy i Kasia potknęła się, i bardzo niefortunnie przewróciła. Początkowo nic nie wskazywało na to, że ten upadek był poważny, ale po chwili Kasia powiedziała, że bardzo boli ją ta ręka i trener pojechał z nią do szpitala. Na miejscu okazało się, że ma pękniętą kość i wstawili jej rękę w gips dla usztywnienia, na ponad tydzień.
Przedostatniego dnia ja i Asia zostałyśmy w hotelu, bo się źle czułyśmy, byłyśmy przeziębione i nie uczestniczyłyśmy w zajęciach, ale na tym obozie nie tylko nas to spotkało, bo bardzo dużo osób czasami nie jechało na rowery, ani nie szło na basen z powodu choroby. Ostatniej nocy chłopcy z 3gb zafundowali niektórym zieloną noc (tylko tym, którzy mieli otwarte drzwi). Ostatniego dnia obozu, w piątek 16 września, był jeszcze rano rozruch, a po śniadaniu kończyliśmy pakowanie i o godz.11.00 w piątek wyjeżdżaliśmy już do domu.
I tak minął nam obóz w Świnoujściu. Ja jestem bardzo zadowolona z tych dwóch tygodni spędzonych z kolegami, koleżankami, trenerami. Był to dla mnie i dla moich kolegów, koleżanek z klasy ostatni taki obóz spędzony razem, we wspólnym gronie, bo przecież za rok już nasze drogi, a przynajmniej niektórych z nas się rozejdą. Dlatego też należało wykorzystać ten wspólny czas najlepiej jak można i uważam, że go wykorzystałam na tyle, że wspomnienia pozostaną na zawsze.
 Patrycja Wlizło klasa 3gb
.................................................................................................................................
Jesień
        Spacerowałam po alejkach pełnych liści w ciepłych kolorach, zaczynając od złocisto-żółtego, a kończąc na ciemnym bordowym. Było już czuć lekki chłodek, chociaż słońce próbowało się przebić przez gęste chmury. 
        Chodząc tak bez celu, obserwowałam ludzi których mijałam. Jednymi z przechodniów byli staruszkowie , pani i pan trzymali się za ręce, uśmiechnięci ze łzą w oku wspominali stare lata. Mijając ich, uśmiechnęłam się przyjaźnie , oboje odwzajemnili uśmiech.
        Kiedy szłam dalej, zza drzew wyłonił się miejscowy mały plac zabaw. Pomyślałam, że usiądę sobie na jednej z ławek. Po chwili moją uwagę przykuła pani z zaokrąglonym brzuszkiem, biegnąca za małym chłopcem o kręconych blond włosach, który chciał pokręcić się na karuzeli. Usiedli razem na karuzeli i kręcili się, nie tracąc uśmiechu z twarzy. Kiedy mały się już znudził, wysiadł i zaliczył upadek, wtedy podbiegł tata i podniósł malca, a ten znów się wywrócił. Tata przytrzymał go i po chwili blondynek biegł dalej na huśtawki.
      Zrobiło mi się chłodno i ruszyłam w dalszą drogę. Doszłam do stawu, gdzie zauważyłam siedzącego na brzegu rybaka. Obok zauważyłam również zachwyconego zajęciem taty syna. Pomagał ojcu wyciągnąć wędkę z wody i zarzucić ją z powrotem do niej.  Dalej zauważyłam dużą polanę i dwa psy , goniły się. Po chwili wbiegły w stertę liści i wytarzały się w nich.  Zaczęło już powoli zachodzić słońce , postanowiłam już wracać do domu. W głowie miałam jeden wniosek z tej wyprawy, jesień to przepiękna pora roku.
Marta Bock klasa 2ga
 
Dzień Chłopaka
           Wielkimi krokami zbliża się ten dzień,  czyli dzień naszych chłopaków. Dziewczyny na pewno już od paru dni szykowały prezenty dla Was, chłopaki. Wasze święto jest obchodzone od roku 1999, ale na całym świecie ma ono różne daty. W Polsce Dzień Chłopaka obchodzimy 30 września, natomiast jest jeszcze święto pokrewne czyli Dzień Mężczyzny, który obchodzony jest 10 marca. Święto to jest dość młode i chyba dlatego nie ma jednej daty na całym świecie. Z mojej strony pozostaje mi jedynie życzyć Wam chłopaki zdrowia i uśmiechu przez cały rok
Marta Bock klasa 2ga

Gazetka szkolna
"Kraulem przez szkołę"
rok szkolny 2011/2012 nr 2

 

Szkoła mojej młodości.

 

    Wywiad z moją babcią - Marią Chrościńską  na temat szkoły z lat powojennych

 

    J.Ch – Witam serdecznie. Pozwoli Pani, że przeprowadzę z Panią wywiad na temat szkoły Pani młodości. Interesuje mnie okres powojenny, w którym to rozpoczynała Pani naukę. Jak funkcjonowała, czy była podobna do współczesnej i o najmilszych chwilach w niej spędzonych.

    M.Ch – Bardzo mi miło, że jesteś zainteresowany przeszłością i systemem szkolnym, który obowiązywał w tak trudnym okresie powojennym, dla Ciebie tak odległym.

     J.Ch – Do jakiej szkoły Pani uczęszczała ? W jakich latach ?

     M.Ch – Uczęszczałam do Szkoły Podstawowej nr 7 w Poznaniu, przy ulicy Słowackiego, od 1945 do 1951 roku.

     J.Ch – Ile lat trwała nauka w szkole podstawowej?

     M.Ch – Nauka w szkole podstawowej trwała 7 lat. Pierwszą i drugą klasę przerabiało się w jednym roku.

     J.Ch – Jak liczna była klasa ?

     M.Ch – Klasy były bardzo liczne ze względu na to, iż wiele szkół zostało zniszczonych w czasie działań wojennych, wielu nauczycieli straciło życie podczas tej okrutnej wojny i okupacji hitlerowskiej.

     J.Ch – Czy była ona koedukacyjna?

     M.Ch – Tak. Chłopcy i dziewczynki uczyły się w jednej klasie.

     J.Ch – Czy obowiązywały mundurki ?

     M.Ch – Wszystkie dzieci chodziły w równych fartuszkach szkolnych, co było bardzo praktyczne, gdyż przykrywały skromną a nawet biedną odzież.

     J.Ch – Czy każdy uczeń miał dostęp do podręczników i pomocy naukowych?

     M.Ch - Powszechny brak książek i niezbędnych artykułów szkolnych, bardzo utrudniał naukę w szkole i w domu. Obecnie uczeń ma łatwiejszy dostęp do wiedzy.

     J.Ch. – To jak wyglądała lekcja?

     M.Ch. – Ponieważ nie mieliśmy podręczników, słuchaliśmy w ciszy i skupieniu. Autorytet nauczyciela był ogromny, powszechnie był on darzony szacunkiem i zaufaniem. Siedzieliśmy jak myszy pod miotłą, nikt nie odważył się nawet pisnąć. W szkole obowiązywał rygor posłuszeństwa. Szacunek do nauczycieli był ogromny i powszechny.

     J.Ch – Jakie więc kary obowiązywały i czy były stosowane?

     M.Ch - Nauczyciele karali w ten sposób, iż bili linijką po rękach lub stawiali do konta twarzą do ściany, często dzieci musiały klęczeć na grochu. Nie do pomyślenia było takie zachowanie, jakie ma miejsce dzisiaj w szkołach. Pod względem dyscypliny różnica była ogromna.

     J.Ch – A czy również w domu były wyciągane konsekwencje złego zachowania w szkole ?

     M.Ch – Nie zdarzało się nigdy w domu podważanie decyzji nauczyciela o karze.

Rodzice nie akceptowali złego zachowania dziecka i karą było w pierwszym rzędzie przeproszenie nauczyciela lub kolegi/koleżanki, gdybym wobec nich zachowała się niewłaściwie, a potem kary były różne w zależności od przewinienia.

     J.Ch – Jaki był najśmieszniejszy psikus uczniów wobec nauczycieli?

     M.Ch – Mogę posłużyć się osobistym przykładem : Chodziłam z moją siostrą bliźniaczą do jednej klasy. Byłyśmy do siebie bardzo podobne. Nauczyciele nas nie rozróżniali i mieli problem z odpytywaniem. Wykorzystywałyśmy więc to i odpowiadałyśmy, zamieniając się imionami, w zależności od tego, która z nas była przygotowana do odpowiedzi. Nauczyciele nigdy nie wiedzieli, która jest, która. Budziło to oczywiście ogromną radość, ale i czasem zazdrość wśród koleżanek i kolegów z klasy.

    J.Ch. – Rozumiem, że miło wspomina Pani ten okres. Proszę mi opowiedzieć o najprzyjemniejszych chwilach spędzonych w szkole.

    M.Ch. – Och, tych przyjemnych było bardzo dużo. Mogłabym opowiadać o nich całymi godzinami. Te najlepsze to oczywiście zabawy z rówieśnikami i te wszystkie kawały robione z moją siostrą. Podobnie jak w dzisiejszej szkole czasem było się dumnym, a czasem zawstydzonym swoimi wynikami, ale ogólnie pomimo ogromnej biedy, był to wspaniały okres, do którego chętnie bym powróciła.

   J.Ch. – Dziękuję Pani bardzo za rozmowę, z której dowiedzieliśmy się wiele o powojennej szkole.

   M.Ch – Dziękuję  bardzo za zainteresowanie.

 

Jan Chrościński klasa 3gb

 

......................................................................................................................................................

 

 

        W ostatnim czasie opinią publiczną wstrząsnęła reforma  edukacji wprowadzona przez minister Hall, dotycząca wysłania 6-latków do szkół.

Premier obiecuje, że jeśli PO wygra wybory, to zakończy się podręcznikowy obłęd związany z  ich drożyzną i ciągłymi zmianami.

       Głośno jest też o przejawach agresji i przemocy wśród uczniów polskich szkół.

     Obraz współczesnej szkoły nie jest zbyt kolorowy. Czy zawsze tak było ?

O rozmowę poprosiłem ekonomistę-panią Justynę Nowak, której okres edukacji przypadał na lata 80-te.

 

Dzień Dobry. Nazywam się Adrian Augustyniak. Jestem dziennikarzem poznańskiej gazety ”Prawda”. Bardzo dziękuję, że zgodziła się Pani udzielić wywiadu naszemu pismu.

-To dla mnie wielka przyjemność.

Pani Justyno, w jakim wieku rozpoczęła pani naukę w szkole?

-W wieku 6 lat poszłam do zerówki, a od 7roku życia uczęszczałam do szkoły podstawowej. Później było liceum i studia.

Jak długo trwała nauka w podstawówce i liceum?

-8 lat w podstawówce i 4 w liceum.

Proszę opowiedzieć, jak wyglądała szkoła Pani młodości.

-No cóż. Podstawówka była bardzo małą szkołą położoną na peryferiach Poznania.  Z każdego rocznika były dwie klasy, liczące po ok.20 uczniów każda. Jak łatwo policzyć w szkole uczyło się ok. 340 dzieci.

Największym problemem  był  brak sali gimnastycznej. Wiosną i jesienią byliśmy nawet zadowoleni, ale zimą rozpoczynał się koszmar. Problem stanowiły też toalety znajdujące się w prowizorycznym budynku na szkolnym podwórku.

Z czego wynikały: wiosenno –jesienne zadowolenie i zimowy koszmar?

-Mieliśmy do dyspozycji dwa duże boiska. Jedno- przygotowane do gry w koszykówkę i siatkówkę, drugie  głównie do gry w piłkę nożną. Przy sprzyjających warunkach pogodowych na lekcjach WF-u dużo graliśmy w gry zespołowe, np. dwa ognie, koszykówkę. Osobiście bardzo lubiłam  biegi i skoki w dal, które były możliwe dzięki bieżni, rozciągającej się  wokół dużego boiska. Zimą niestety siedzieliśmy najczęściej w świetlicy albo ćwiczyliśmy  na wąskich korytarzach. Wiało nudą, ponieważ zazwyczaj był to aerobic

Zatem teraz jest lepiej, bo szkoła bez sali gimnastycznej to już rzadkość.

-Bez wątpienia.

Proszę nam powiedzieć , czy zakup podręczników rujnował kieszeń Pani rodziców ? Wiem, że ma Pani nastoletniego syna. Czy  kwota , którą Pani wydaje na książki jest porównywalna  z wydatkami ponoszonymi przez Pani rodziców na ten cel?

-O ile mnie pamięć nie myli, to w szkole podstawowej otrzymywaliśmy podręczniki za darmo. Czasami były to nowe podręczniki, a niekiedy używane.

W liceum były kiermasze używanych podręczników. Bez porównania moi rodzice mniej wydawali na książki, niż ja wydaję  na podręczniki dla syna.

Czyli przez wiele lat funkcjonowały te same podręczniki?

-Tak. Nawet w liceum korzystałam z kilku podręczników, które zostały po mojej

starszej siostrze, a dzieli nas różnica 11 lat.

Niewiarygodne.

-Ale prawdziwe Panie redaktorze. Nikt nie zmieniał co roku programów nauczania i nie kazał kupować nowych książek.

Opowiedziała nam Pani o szkole, podręcznikach, a co może nam Pani przekazać o uczniu z lat 80-tych.

-O rany! Dziewczynki musiały nosić granatowe fartuchy z białymi kołnierzykami, a chłopcy bluzy tegoż samego koloru i z tymiż samymi kołnierzykami.

To szkolnej rewii mody nie było?

-Raczej nie, chociaż zawsze starałam się, żeby spod fartucha wystawało coś kolorowego, np. golf, spódnica.

Widać, że nie wspomina Pani zbyt dobrze szkolnych mundurków.

-Niestety nie. Nie chciałabym, aby moje dzieci musiały w czymś takim chodzić. Uważam, że młody człowiek powinien być kolorowy. Na szarość przyjdzie

jeszcze czas. 

(z uśmiechem) A co z makijażem u dziewcząt?

-(ostre spojrzenie) W szkole makijaż? Redaktorze, Pan chyba żartuje.

Nie chciałby Pan znaleźć się na naszym miejscu w liceum, na lekcji chemii.

Dlaczego?

-W poniedziałek wystarczyły resztki lakieru na paznokciach, żeby dostać jedynkę. Nauczycielka ledwie kogoś przyuważyła z śladami makijażu, to wywoływała do odpowiedzi, a potem kazała wyjść z klasy i zmyć. Niestety zmywacza i mleczka do demakijażu nie dawała. Dodam tylko, że w pierwszej klasie liceum miałam 4 godziny chemii tygodniowo.

Było, aż tak źle? Proszę opowiedzieć nam o relacjach uczeń-nauczyciel.

-Hm.(po chwili zadumy) Może Pana zadziwię, ale z perspektywy czasu oceniam moje relacje z nauczycielami bardzo pozytywnie. Choć, gdy chodziłam do szkoły, nie wszystko mi się podobało. Na przykład w podstawówce nauczyciel biologii, głaszcząc nas po głowach wycierał sobie ręce od kredy.( śmiech).No              i zdarzało mu się ciągnąć chłopaków za uszy, gdy rozmawiali na lekcji. Mieliśmy za to wspaniałą wychowawczynię, która  pomagała nam wyjść z opresji. Gdy coś zbroiliśmy, to zawsze łagodziła sytuację. Zabierała nas na wspaniałe kilkudniowe wycieczki. 

A wagary zdarzały się?

-Naturalnie.

Wagarowała Pani?

-Tak. Raz mi się zdarzyło. Pamiętam było to pierwszego dnia wiosny. Zrobiliśmy sobie całą klasą piknik w pobliskim parku.

Jaka była reakcja nauczycieli i rodziców?

-Dokładnie nie pamiętam. Wydaje mi się, że dyrektor straszył obniżeniem oceny zachowania, ale ostatecznie tego nie zrobił. Za to mama była zła, ale tylko dlatego, że dowiedziała się o wagarach od rodziców  mojego kolegi z ławki –Leszka, a nie ode mnie. Żeby było zabawniej Leszek swojej mamie uzasadnił pójście na wagary w ten sposób:,, Jak mogłem nie iść, skoro taka dobra uczennica  jak Justyna też poszła.”

No to kolega wyświadczył Pani niedźwiedzią przysługę.

-Na początku byłam zła i nie dawałam mu odpisywać zadań domowych, ale potem mi przeszło.

Co może nam Pani powiedzieć o agresji i przemocy wśród uczniów ?

- Może w mniejszym stopniu niż obecnie, ale czasami dochodziło do bójek między chłopakami. Jednak z całą pewnością dziewczyny zachowywały się inaczej niż obecnie. Nie były tak wulgarne. Wydaje mi się, że dzieci bardziej się przyjaźniły ze sobą.

Czy istniał już problem narkomanii wśród uczniów?

Nie. Nie wydaje mi się, aby którykolwiek z uczniów mojej szkoły brał narkotyki.

Aczkolwiek zdarzało się, zwłaszcza chłopakom palić papierosy w toalecie. Były pojedyncze przypadki spożycia alkoholu.

Która szkoła wydaje się Pani lepsza, ta z okresu młodości, czy  dzisiejsza?

-To bardzo trudne pytanie. I nie wiem czy potrafię na nie odpowiedzieć.

Proszę spróbować.

-Ja bardzo lubiłam szkołę, do której chodziłam. Mimo pewnych niedogodności

dobrze się w niej czułam. W moim odczuciu była w niej lepsza atmosfera, niż

w dzisiejszych szkołach. Mniej rywalizacji ,  więcej koleżeństwa i przyjaźni. Jednak wolałabym,  aby o dzisiejszą szkołę zapytał Pan jej aktualnych absolwentów.

Bardzo dziękuję Pani za rozmowę.

-Ja również dziękuję.

 

                                                                                              Rozmawiał

                                                                                  Adrian Augustyniak klasa 3gb 

 ......................................................................................................................................................

 

 

 

Z OKAZJI DNIA EDUKACJI NARODOWEJ SKŁADAMY NASZYM NAUCZYCIELOM NAJLEPSZE ŻYCZENIA ORAZ PRAGNIEMY, ABY ICH UCZNIOWIE WSPOMINALI PO LATACH Z SENTYMENTEM CZAS SPĘDZONY W SZKOLE....

.....................................................................................................................................................

 

 

 Rady uczniów klasy 5b :

 

Ø  Na problemy z pływaniem - pomyśl o swoim nastawieniu, tak jak o pilocie do telewizora. Kiedy do głowy przychodzą Ci myśli o niepowodzeniu po prostu zmień kanał. Kiedy myślisz o rzeczach, które sprawiają, że pływa ci się lepiej ustaw głośność na maksa. Noś swojego piolta zawsze przy sobie a zobaczysz dużą poprawę.                                          

 Wiktoria Kromolicka klasa 5B

 

Ø  Na problemy z ortografiią – aby poradzić sobie z ortografią weż osim kartek A5. do góry każdej z nich napisz tytuł: pierwsza kartka – „u”, druga – „ó” niewymienne, trzecia –„ó” wymienne, czwarta „rz” niewymienne, piąta – „rz” wymienne, szósta – „ż” niewymienne, ósma – wyjątki. Na każdej z kartek zapisuj wyrazy, które spotkasz w zyciu i które pasują do jakiejś z nich. Następnie ucz się tych wyrazów metodą skojarzeniową. To naprawdę działa, ponieważ sam na sobie to, kiedyś wypróbowałem.

Dawid Stryszyk klasa 5b

.................................................................................................................................................


Do góry